Refleksje po ECLM i pomysł spotkania w Warszawie

  • Na ECLM 2008 bardzo mi się podobało. Po namyślę muszę jednak z całą mocą stwierdzić, że to nie prezentacje (z których część, przyznaję, była faktycznie ciekawa) stanowiły główną wartość konferencji.
    • Powiedzmy sobie szczerze, wykład jest bardzo kiepską metodą przekazywania wiedzy (tym gorszą jest godzinny wykład w dwugodzinnym bloku, przez ponad osiem godzin z krótkimi przerwami). Nie możemy zerknąć dwie strony wcześniej aby przypomnieć sobie definicję, której nie zapamiętaliśmy. Nie możemy przeskoczyć fragmentu, który znamy.
      • Nie możemy porobić czego innego kiedy stwierdzimy, że temat jednak nas nie interesuje.
    • Znakomita większość referatów byłaby dużo łatwiejsza w odbiorze w formie pisemnej (z jedynym chyba wyjątkiem programu do komponowania muzyki).
  • Dlaczego w takim razie wróciłem z ECLM taki zadowolony?
    • Oto mam namacalny dowód na to, że Common Lisp jednak żyje. Średnia wieku, wbrew moim oczekiwaniom, wcale nie była taka wysoka.
    • Niby zawsze wiedziałem, że na świecie jest więcej niż 3 programistów Lispa (byłem pracowałem przecież w firmie, która utrzymywała się w sporej części z projektów lispowych), ale kiedy koledzy z pracy robią najbardziej kretyńskie, anegdotyczne żarty lispowe (podmienianie nawiasów na klawiaturze, takie tam), to można zwątpić.
      • Szczególnie, że te docinki były tak naprawdę robione przez tych najsensowniejszych kolegów, którzy wiedzieli, że Lisp to dużo nawiasów... W pozostałych wypadkach można było liczyć na co najwyżej na dość tępe co? bądź pomylenie Lispa z OCamlem...
      • Aż boję się pomyśleć, co muszą czuć na co dzień miłośnicy nie Common Lispa, a takiego Dylana... Użytkowników Dylana naprawdę jest nastu. Jedyne aplikacje napisane w Dylanie to serwer http, silnik wiki i sniffer. No i, rzecz jasna, aż dwa kompilatory.
      • Z drugiej strony, Dylan Hackers zajęli kilka razy bardzo wysokie miejsca w ICFP (m.in drugie miejsce i nagroda jury ICFP 2005). Chapeau bas!
    • Bardzo poprawiło mi samopoczucie pogadanie z ludźmi, których również interesują takie rzeczy jak to, dlaczego Slime z cvs-u dziwnie działa, jak zintegrować Slime'a z bibliotekami do testów, dlaczego w niektórych kontekstach iterate działa wolniej niż loop. Kolacja po wykładach była najmilszą częścią ECLM-u.
      • Momentami mi się nawet wydaje, że te wykłady to trochę przeszkadzały. Że najfajniej by było po prostu zgromadzić lispiarzy w jednym miejscu z dobrymi zakąskami i kawą i pozwolić im po prostu porozmawiać. A ludziom niewymęczonym przez 8 godzin by się milej rozmawiało.
      • Oczywiście zdaję sobie sprawę, że prelekcje były niezbędne. Nikt przy zdrowych zmysłach by nie przyleciał ze Stanów ot tak sobie na pogaduchy o lispie. Może za wyjątkiem Kenny'ego Tiltona. ;-)
  • Pomyślałem sobie, że strasznie fajnie byłoby kiedyś móc zorganizować taką imprezę jak ECLM w Polsce. Polska jest bardzo dobrym miejscem do organizowania konferencji: jest bardzo ładnie, stosunkowo tanio, knajpy są otwarte do późna w nocy.
    • Wydaje mi się, że sporo fajnych ludzi by przyjechało. Na pewno grupa z Holandii. Tak samo Niemcy (w końcu to blisko). Liczyłbym na Pascala Costanzę. Do kroćset -- skoro dużo ludzi przyjechało ze Stanów do Amsterdamu, dlaczego nie mieliby do Polski?
    • W końcu, dlaczego nie? W naszym kraju jest całkiem dużo programistów Common Lisp. Na ECLM można było przecież spotkać mniej niż połowę wszystkich polskich programistów Lispa.
    • Oczywiście, wielka konferencja lispowa w polsce to póki co tylko marzenia...
  • Schodząc bardziej na ziemię: pomyślałem sobie, że byłoby strasznie fajnie urządzić jakieś niewielkie spotkanie lispowe w Warszawie.
    • Nie mówię o niczym specjalnie ambitnym, z prelekcjami i rzutnikiem. Mam na myśli raczej niezobowiązujące wyjście na piwo.
    • Można by pogadać, poznać się, dowiedzieć się co robimy, jakie są nasze projekty związane z Lispem...
  • Wstępnie proponuję spotkać się w środę 14 maja sobotę 17 maja.
    • Termin 14 17 maja wybrałem głównie dla ustalenia uwagi (jest na tyle daleko, że większość ludzi nie ma jeszcze planów, a na tyle blisko, aby ronienie planów miało jakikolwiek sens). Zależałoby mi na pojawieniu się jak największej ilości osób. Mam nadzieję, że na drodze negocjacji uda się nam ustalić optymalny termin. Środa to dobry dzień ze względu na stosunkowo niewielkie zatłoczenie knajp.
    • Trzeba jeszcze ustalić godzinę i miejsce. Lokal musi być niezbyt zatłoczony i cichy, aby dało się swobodnie pogadać. (Mam kilka swoich typów.)
    • Piszcie kiedy Wam pasuje w komentarzach
    • I powiedzcie o idei swoim znajomym lispiarzom, którzy nie znają tego bloga. (Lub którzy po półrocznej przerwie spisali go byli na straty.)
  • A w przyszłości... Może coś ciekawego się z tego rozwinie?

Komentarze do notki Refleksje po ECLM i pomysł spotkania w Warszawie

  1. japhy powiedział(a):

    argh, tak w środku tygodnia? A może by tak pomyśleć o niewarszawiakach?

    Jeśliby się dało ustawić na jakiś weekend lub piątek, ewentualnie poniedziałek, pewnie dałbym radę zjechać...

  2. Ryszard Szopa powiedział(a):

    Jeżeli niewarszawiakom by się chciało przyjeżdżać do Warszawy, to oczywiście warto się do nich dostosować :)

  3. Nathell powiedział(a):

    Mnie nie ma w najbliższą niedzielę i poniedziałek (11-12 maja). Poza tym — kiedy by nie było, na pewno się zjawię.

  4. bartkiller powiedział(a):

    marna captcha :P

  5. lemur powiedział(a):

    ja bardzo chętnie =)

  6. Khorne powiedział(a):

    A ludzie którzy Lispa znają po łebkach, ale są zainteresowani programowaniem funkcyjnym też mogą przyjechać? Aktualnie jestem fanboyem Haskella ;-)

  7. Ryszard Szopa powiedział(a):

    Nie jesteśmy szowinistami lispowymi :) Miłośnicy Haskella, Scheme, J, OCamla, Prologa, Joya, Fortha, ... również są mile widziani.

Dodaj komentarz: